4 Grudnia, Sobota

Tego dnia klubowicze nie pojawili się zbyt licznie – ale to nic dziwnego po kataklizmie, jaki dotknął Łódź. Upadek ludzkości nastąpił nagle, szybko i… biało. Niemalże tak stanowczo jak skończyła się cywilizacja w uniwersum Neuroshimy, w którą to grali wszyscy obecni tego dnia.

Jednym słowem – KAPITUŁOWY DZIEŃ NEUROSHIMY!

Seweryn po raz kolejny poprowadził luźną sesję, która zakończyła się dwuznacznie… Czy gracze przeżyli? Czy szaman Ryba ich zdradził? Kim był tajemniczy palacz, obserwujący naszych bohaterów? Qdłącz świetnie się bawił jako szaman, Pam zapałała rządzą poprowadzenia kampanii, Niziołek odkrył w sobie żyłkę „eksplozjofila”/piromana, a Winkiel w starym stylu był munchkinem. Podczas gdy niektórzy przemierzali pustkowia, inni, którzy byli zbyt słabi by dołączyć do grających na zdradliwych ruinach cywilizacji, zagrywali się radośnie w grę planszową Neuroshima Hex. Powstały także postacie dwóch korsarzy, którzy już w poniedziałek, pod dowództwem Artusa, mieli wyruszyć razem z resztą swojej załogi na rejs po Siódmym Morzu.

wnioski:

- Firma JP na 99% - J…. Postrunek, ale na 99% bo trochę się boję. – dresy nadal istnieją.
- Za dobry tytoń na pustkowiach kupisz wszystko.
- I wcale nie trzeba się starać – jeśli nie masz szczęścia, i tak zginiesz w najmniej nieoczekiwanym momencie.

6 Grudnia, Poniedziałek

A jednak! Społeczeństwo nie wymarło – tego pamiętnego poniedziałku pojawiła się w Kapitule rekordowa, nie licząc LARPa wampirowego, liczba osób. Grano w aż 4 systemy jednocześnie, a ludu było tyle, że byliśmy zmuszeni otworzyć kolejną salę! Graliśmy w Sciona, prowadzonego przez Mike’a, Seventh Sea Artusa, Star Wars Smoka oraz „kiedy rozum Śpi” u Iwa.

Na sesji Sciona dalecy potomkowie bogów znów ścierali się z rzeczywistością, razem dążąc do wspólnego celu… jednak czy aby tylko? U szturmowców zaś gracze dokonali niebywałego odkrycia – statki typu Dreadnaught, wysłane na autopilocie od jednej gwiazdy do drugiej (wybacz Smoku, nie pamiętam jakie to były planety), były wciąż zamieszkane! Jak, pytacie się, po niemalże piętnastu tysiącach lat wciąż mogli przeżyć tam ludzie, bez star trekowych magicznych błyszczących syntetyzatorów jedzenia? Powiem tylko jedno: podobno ludzie też są z mięsa… U korsarzy zabawa trwała w najlepsze, gracze świetnie bawili się, odgrywając swoje postacie w świecie nagradzającym za brawurę i epickośc czynów, podczas gdy na sesji Iwa... Jego gracze, wciąż uwięzieni w świecie koszmarów, usiłują utrzymać się przy życiu i zdrowych zmysłach, rozpaczliwie szukając wyjścia z tego przerażającego wariatkowa, zadającemu kłam prawom logiki i rzeczywistości… jednak czy zdążą, zanim to miejsce strawi ich rozsądek i przemieni w część koszmaru?

Oby więcej takich dni!

Seweryn Klonowski